| Nie dałam rady =( |
[Apr. 29th, 2006|09:57 am] |
|
Przygotowane wszystko, poranne wstawanie, kawa, śniadanie. Wychodze spacerkiem na autobus, nie przyjechał, ale mam czas... wsiadam do taksówki i proszę pana, żeby na dworzec zawiózł. Nie ma to tamto, pan mknie, sprawdzam czas. Jeszcze prawie 20 minut do odjazdu pociagu. Ale... wlaśnie, wypadek (gdzieś jakiś po drodze) Pan taksówkarz mnie uspokaja, luz zdaży pani, dojedziemy. I nie zdazylam. Jak tu wierzyć ludziom? Dzis bez przygód z pkp. |
|
|
| Wracaja fajne czasy |
[Mar. 19th, 2006|12:17 am] |
No tak. W zeszlym tygodniu, praktycznie nic. Tylko wagon z 4 rybakami, ktorych dzielnie podgrzewaly kaloryfery pod siedzeniami. Ale luz, jechali tylko do Lęborka. W tym tygodniu lepiej. Byl skoczek. Silnie zdesperowana osoba wyskoczyla z pociagu zaraz po starcie ze stacji Słupsk. Jak sie pociag zatrzymal to bylo widac jeszcze stacje. Godzinka, ale decyzja o tym, ze pociag moze ruszyc nadeszla. Rany co za czasy. |
|
|
| 20 stycznia |
[Jan. 24th, 2006|08:54 pm] |
I nadeszły ciężkie czasy! Uradowana tym, że egzamin odbędzie się o godzinie 12 dzień przed podróżą, jaką odbywam każdego tygodnia, sprawdziłam na stronach PKP dojazd do Słupska. Wspaniale 9.27 z Oliwy i juz parę minut po 11 osiągne miejsce docelowe. Czwartek spędziłam pięknie, wcześniej poszłam spać, chociaż nie było takiej potrzeby, bo o 5 rano nie musiałam się podrywać. W piątek rano o 8 pobudka, dużo czasu, kawa,jakieś niby śniadanko, toaleta, masa przyjemności. Ubieram się cieplutko, bo na podwóreczku -20, tak pokazuje termometr na okienku w kuchni. Jest kurtka puchowa, ubiór na cebulke, czapa typu uszanka, rajtki i inne gadżety. Coś mnie dziwnie pchneło ku budynkom dworcowym, strach przed tym, że mogę się spóźnić, wzięłam taksę. Wpadam na dworzec, jak zwykle kolejka, tu od wojny nic się nie zmieniło, jedna pani stuka palcem w klawiaturę, a druga z kawą grzeje się na piecu kaflowym i opowiada o swoim starym. Tu pasażer nie podskoczy, wszyscy stoją cichutko i łykają gile. Na podłodze lastryko, w oknach szyb brak, kaloryfer się tu nie zadomowił, w tak zwanej poczekalni przeciąg, ze mało łba nie urwie. Ale spokojnie, kupiując bilet już wiem, że nie ma co się spieszyć, mój pociąg się spóźnia około 30 minut. Doliczam różnicę. Jeżeli wezmę w Słupsku dryndę zdążę na styk. PO 30 minutach na peronie, pomimo ocieplaczy wszelakiej maści mam w nosie lodowisko i w końcu upragniony pociąg pojawia się. Nie powiem, ciepło w wagonie, maszynista z kopyta rwie. Zdziwiona o czasie przybywam do Słupska. Brawo PKP. Powrót. W zasadzie trudno było mi określić o której powrót. Wszystko zależało od umiejętności studentów, więc w Oliwie nie brałam biletu powrotnego. Myślałam, że zakupię go w Słupsku. Taksóweczka na dworzec, wbiegam, lekka, powabna, prawie unoszę się nad wszechobecnym lastryko, a tu zasadzka na linii frontu. Oczom mym ukazał się przerażający widok. Tłum, mrowie narodu na dworcu, nie żeby oczekujący na pociągi, to pasażerowie, którzy mają chęć zakupić bilet i legalnie mknąć w dal po torach. Przysięgi w Koszalinie, Ustce, Słupsku sparaliżowały pracę kas biletowych. Co robić? 14.15 pociąg "Bryza", ja bez biletu. To nic, kupię u konduktora. Przenoszę się bezpośrednio na peron. Nie wierzę. Tu ludzi jest jeszcze więcej. Pierwsze reakcje "Kurwa, ja pierdole, nie wierzę", "śmieję się do siebie", idę w sektor wydzielony dla palących, "zapalam pecika". Patrzę na tłum, próbuję ogarnąć sytuację. Hm... Czy ja do Gdyni dam radę przebić się do konduktora? czy sprawdzę 43 prace egzaminacyjne? Czy ja w ogóle mam szansę usiaść, czy 1.5 godzinki postoję przy oblodzonych drzwiach za 30 złotych? Na peron wjeżdza wcale nie opóźniony pociąg pośpieszny. Ja palę papieroska, patrzę na rozwijającą się sytuację. Rozpoczyna się "bieg pasażerski" walizy na kółkach, plecaki stelarze, jakieś małe dzieci, żandarmeria, wojaki z rodzinami, dziewczynami i tu PKP przygotowało kolejną niespodziankę. Na zmianę, czasem w duecie z megafonów nadaję kobieta i jakiś facfet, że drużyna konduktorska sprzedaje bilety bez pobierania prowizji. Konduktor wybiega z pociągu i leci gdzieś w przeciwną stronę. Nie tam, żeby mi się znowu tak spieszyło, idę na pociąg osobowy. Kupuję bilet, zajmuję pozycję, oczywiście towarzyszy mi trzech marynarzy. Moi kompani, zmęczeni wolnym czasem i lekko wypici, zasypiają i do samej Gdyni nie dają żadnych oznak życia. Potem już tylko skm i o 17.30 ciepłe kapcie w chacie. |
|
|
| (no subject) |
[Nov. 24th, 2005|08:29 pm] |
|
Po wygodnym, cieplutkim, czysciutkim i milutkim pociagu relacji Kaliningrad-Gdynia jutro wykonuje rzut na PKP Przewozy Regionalne. Jak bedzie? |
|
|
| Ostatnio |
[Oct. 20th, 2005|10:14 pm] |
Ostatnio nic sie nie działo. Pociągi jakoś zaczęły kursować planowo. Ale co tam, ponarzekać trzeba. Ze Słupska jedzie bardzo króciutki skład. Krótszy, według mnie, od kolejki elektrycznej. I w Słupsku o godzinie 16. 04, kiedy to wszyscy mieszkańcy okolicznych wiosek wracają ze Słupska, z pracy - jest kongo na peronie. Jak tylko pociąg wjeżdza juz ustawia się kolejka pchaczy łokciowych i napiera silnie, w zasadzie to nie trzeba nawet ruszać kończynami zeby się w pociagu znaleść. A potem, potem już tylko przyjemna podróż z żołnierzami w tle... Tak było ostatnim razem. Co jutro? Czas pokaże... |
|
|
| (no subject) |
[Sep. 24th, 2005|09:40 am] |
Kolejna, fantastyczna przygoda. 22.09.2005 Wszystko zgodnie z planem, pociag odjechal jak trzeba. Tabor gdyński. Kiedy stał na peronie bylo cieplutko i az się chciało przytulić do ścianki i pochrapać z poł godzinki. Niestety, kiedy ruszył już wokolicach wejherowa zaczęło się otwierać okno. Każdy podskok pociągu na torach, opuszczał okno. Podjęłam heroiczną walkę z oknem i zepsutym zamkiem. Z częstotliwością co 10 minut wstawałm i zamykałam okno. Poddałam się w Lemborku i przesiadłam się do innego wagonu. Dobrze, ze pomyślałam tego dnia o swetrze. |
|
|
| Juz niedługo |
[Aug. 27th, 2005|08:08 pm] |
|
Juz za pare tygodni przygodnia z PKP zacznie sie ponownie. Tym razem, prawdopodobnie nie bede juz jezdzić ze studentami tylko sama jedna. |
|
|
| (no subject) |
[Feb. 10th, 2005|06:13 pm] |
|
Jade, juz jutro jade tam... Umowiona na egzamin, nie chce byc spozniona. Pomodle sie za sukces przedsiewziecia :) |
|
|
| nic, po prostu nic |
[Jan. 16th, 2005|03:17 pm] |
|
Nic sie nie dzieje, nie wiem czym to spowodowane jest! Jeżdzę tylko w niesamowitym tłoku w pociagu elektrycznym. W drodze powrotnej ludzie stoja w pociagu jak w skmce. Dzis kolejna podróż. Gdynia-Białystok - pociag specjalny |
|
|
| nowy rok z pkp |
[Jan. 7th, 2005|08:41 pm] |
|
Szok, szok od rana... Nowy rok z PKP zaskoczyl mnie kompletnie. Ranek - bez szczególnych ekscesów. W ksie dowiaduje się, że juz nie z biletem na pociag osobowy wsiąść do skmki. SKM i PKP to dwie różne firmy. W Gdyni kompletna dezorientacja. Zmiana peronu, zmiana przewoznika. Okazuje się, że trasę Słupsk-Gdańsk opanował przewoźnik ze Szczecina. Normalna kolejka elektryczna ale cieplutko w srodku i siedziska de lux. Dojazd o czasie. Wczoraj sprawdzalam powrot i niby jest moj wlasny pociag "Bryza" ze Szczecina do Olsztyna. Ale w Słupsku go nie ma na rozkładzie jest natomiast pociag o 16.04 - osobowy. I osobowym, w tłoku niesamowitym i oczywiscie w ciemnosciach dojechalam do domeczku. Ciemno bylo, bo jak sie okazalo potem, gdy pojawila sie konduktorka, ci co rano jada wykrecaja swietlowki a ona nie siega do sufitu i nie wlaczy. Ale bylo cieplo i to jest wazne!!! |
|
|
| Nie moge sie powstrzymac!!! |
[Dec. 30th, 2004|03:11 am] |
Strajk na kolei w pierwszej połowie stycznia jest już praktycznie przesądzony. O tym, czy będzie to strajk generalny, kolejowe zwiazki zawodowe mają zdecydować 5 stycznia. (Bo ja musze oczywiscie 7 jechac do pracy)~!!! Dzisiejsze rozmowy związków zawodowych, zarządu PKP i rządu zakończyły się fiaskiem. Kolejne negocjacje odbędą się 11 stycznia. Związkowcy z PKP sprzeciwiają się likwidowaniu nierentownych połączeń oraz - jak to określają - rozdrabnianiu spółki PKP Przewozy Regionalne. Krytykują także utworzenie spółki PKP Koleje Mazowieckie, która ma zacząć działać 1 stycznia. Zdaniem związkowców dzielenie PKP na mniejsze spółki z udziałem samorządów to "dyrektoryzacja" a nie restrukturyzacja kolei. Jak twierdzą kolejowe związki - bogatsze samorządy co prawda zapewnią funkcjonowanie połączeń regionalnych na swoim terenie, ale biedniejsze nie będą sobie na to mogły pozwolić i w rezultacie tam pociągi zostaną zlikwidowane. Resort infrastruktury przekonuje, że współpraca z samorządami zlikwidują gigantyczną dziurę w budżecie PKP. Kolejarze twierdzą, że przyniesie to to tylko likwidację wielu połączeń i zwolnienia pracowników.
Na rany Chrystusa, kiedy ten bajzel sprywatyzuja!!! Niech to Niemcy wykupia, czy sam diabel - ale niech to jezdzi do cholery normalnie |
|
|
| (no subject) |
[Dec. 15th, 2004|08:29 pm] |
W zwiazku z tym, że w najbliższym czasie nie doznam przyjemnych chwil z PKP, wierszyk o toalecie (wydanie męskie, autor nieznany, źródło - z zasobów sieci Internet)
Poranek wczesny Jadę pospiesznym Wprost do Warszawy Załatwiać sprawy. Pociąg o czasie Ja w drugiej klasie Wagon się kiwa Pije trzy piwa. Łódź Niciarniana, W pęcherzu zmiana. Pęcherz nie sługa, A podróż długa. Ruszam z tej stacji Do ubikacji. Kto zna koleje Wie, jak się leje. To co trzęsie się W Los Angelesie Formę osiąga W polskich pociągach. Wyciągam łapę, Podnoszę klapę, Biada mi biada, Klapa opada. Rzednie mi mina Trza klapę trzymać. Łokieć, kolano Trzymam skubana. Celuje w szparkę, Puszczam Niagarkę, Tryska kaskada, Klapa opada. Fatum złowieszcze- -wszak wciąż szczę jeszcze. Organizm płynną Spełnia powinność. Najgorsze to, że Przestać nie może. Toczę z nim boje Jak Priam o Troje, Chce się powstrzymać -Ratunku ni ma. Pociąg się giba, A piwo spływa. Lecę na ścianę Z mokrym organem, Lecąc na druga Zraszam ją struga, Wagonem szarpie Leje do skarpet, Tańcząc Czardasza Nogawki zraszam. O straszna męka, Kozak, Flamenco, Tańczę, cholera Wzorem Astair'a. Miota mną, ciska, Ja organ ściskam. Wagon się chwieje, Na lustro leje, Skład się zatacza, Ja sufit zmaczam. Wszędzie Łabędzie Jezioro będzie. Odtańczam z płaczem La Kukaraczę, Zwrotnica, podskok Spryskuje okno, Nierówne złącza- -buty nasączam, Pociąg hamuje Drzwi obsikuję I pasażera Co drzwi otwiera Plus dawka spora Na konduktora. Resztka mi kapie Na skrót PKP. Wreszcie pomału Brnę do przedziału. Pasażerowie Patrzą spod powiek. Pytania skąpe "Gdzie pan wziął kąpiel?" Warszawa, Boże! Nareszcie dworzec! Chwila szczęśliwa Na peron spływam, Walizkę trzymam, Odzież wyżymam. Ach urlop błogi Od fizjologii. Ulga bezbrzeżna. Pociąg odjeżdża, Rusza maszyna Hen w dal Po szczy... Po szynach.
I tym poetyckim akcentem pozdrawiam serdecznie całą załogę PKP :))))) |
|
|
| Wczoraj po drodze ... |
[Dec. 12th, 2004|01:45 am] |
Se wczoraj sama zafundowałam atrakcje. Zaspałam rzecz jasna, miałam pilne tłumaczenie do zrobienia i zapomniałam, że czas płynie i trzeba raniutko wstać. Rankiem, wydawało mi się, że gdzieś muzyka gra (tak, budzik w telefonie) ale ja nic. Potem mama zaczęła prowadzić ze mną regularny dialog, wypytując, na którą Był budzik nastawiony, i czy ja chce kawkę rano spić i masa pytań, których nie pamiętam. Podobno ładnie odpowiadałam - składnie, bez bełkotu. Matka, która zna mnie od 31 grudnia 1975 roku do dziś nie może zrozumieć, że ja choruję na narkolepsję:) Rozmawia ze mną podczas snu, wyciaga odpowiedzi ze mnie (tzn. z głębokiej podśwoadomości) a potem jeszcze robi mi awantury, że mam się leczyć bo jestem nienormalna, a normalny człowiek śpi 6 godzin i wstaje rano nufka z metką. Brat, który nie wytrzymał już naszej rozmowy, krzyknął że właśnie odjeżdza mój autobus. I zerwałam się... Taksówka, kolejka - w kolejce znowu objął mnie Morfeusz, utrata świadomości na pół godziny i budzi mnie oznajmiający ton megafonu, "Gdynia... jakaś tam - pociąg skończył bieg". Pierwsza myśl - pociąg na Wejherowo!!! JEST!!! mam 4 minuty do następnego pociagu - Zwyciestwo!!! Przebudzenie!!! Nadzieja!!! - wszystko to w mgnieniu oka dopada mnie na stacji. Wale na Wejerovo :) Wysiadka. Sprawdzam moj pociag, do którego wsiadam zawsze o tej samej porze od 4 lat w Gdyni Głownej Osobowej, Jest, moj śliczniutki żółciutko-niebieściutki bedzie tu, w Wejerovie o 8.18. Przyjazd co do minuty. Zegarek zsynchronizowany z zegarem dworcowym w Gdyni Głównej. DOZJAZD O CZASIE. Pierwszy raz zdążam na zajecia. Studenci wydają się być zdziwieni. Powrot. Nic nowego... Pociąg "Bryza" planowo przyjeżdzający o godz. 15.54 przyjedzie z opóźnieniem około 20 min. Opóźnienie może ulec zmianie. 20 minut na dworcu, szaro, zimno, ciemno, pada deszcz. W przedziale, trzeźwi marynarze, udający się na przepustki, żadnego przeklinania (oprócz innych marynarzy za ścianą). Zdążyłam nawet na autobus przy dworcu. Jakiś dzień był dobry na zdążanie. |
|
|
| Kolejny piatek |
[Dec. 3rd, 2004|11:43 pm] |
Dzis bylo bardzo fajnie w podrozy. Byl autobus na osiedlu, potem kolejka, potem znalazlam sie w Gdyni i widze, ze pociag jedzie do Slupska :). Z niedowierzaniem spytalam kierownika pociagu, czy ten pociag napewno jedzie tam, gdzie jest to napisane i jakie perturbacje moga mnie zaskoczyc dzis w podrozy. Pan kierownik pociagu powiedzial, ze nic sie nie moze wydarzyc. Po czym pani przez megafon mowi, ze spoznia sie pociag relacji Katowice-Kolobrzeg. Poczatkowo 20 min, potem 30 aby osiagnac 40 minutowe opoznienie - my musimy go puscic, wiec pani zapowiada, ze w zwiazku z opoznieniem Ktowic Spoznia sie Slupsk. Zasypiam siedzac w pociagu na dworcu Gdynia glowna osobowa. Po 40 minutach budza mnie krzyki - Kurwa, czy my kiedys normalnie pojedziemy, na chuj stoimy tyle czasu! W pale sie nie miesci, placi czlowiek za bilet, spoznia sie codziennie do pracy i tam go jeszcze jebia. Te mile slowa kieruje jeden z pasazerow do pana kierownika pociagu. Odjazd. Spozniam sie do pracy 55 minut. Grupa czeka, ma wydane polecenie w zeszlym tygodniu. Powrot: to nic szczegolnego pociag "Bryza" spoznil sie tylko 5 minut, za to z Gdyni wyjechal o 18.10 (postoj od godziny 17.25), kiedy juz dawno powinien byc we Wrzeszczu. W/g rozkladu powinnam wysiadac w Oliwie o godz. 18.06. Ale teraz to sie juz czepiam :):):):) Do zobaczenia za tydzien |
|
|
| Juz jutro |
[Dec. 2nd, 2004|08:57 pm] |
|
Już jutro kolejny odcinek powiesci "jak jezdzic koleja". Dzisiejsze doniesienia wskazuja na to, ze planowane sa opoznienia nawet do 3 godzin. W dniu dzisiejszym podobno wykoleil sie pociag. Opoznienia w dojazdach pociagami pospiesznymi to ok 3 godzin. Wciaz jezdza autobusy z kilkoma przesiadkami. Do jutra maja uprzatnac tory i znikna autobusy. Czekamy... |
|
|
| (no subject) |
[Nov. 26th, 2004|10:50 pm] |
Dzis: 26 listopad 2004 Wychodze z chaty - czekam na autobus - nie przyjechal, jade taksowka na dworzec, potem wsiadam do kolejki, jestem w Gdyni - ide na peron - nie ma pociagu ani ludzi - sprawdzam czy sie spoznilam - nie - jestem 10 min przed czasem - ide do informacji - pani mowi, ze wszystko jest ok i ze czeka mnie jedna przesiadka- ok - wsiadam - przychodzi konduktor i mowi mi o dwoch przesiadkach - wysiadamy w wejherowie - jedziemy autobusem do Luzina, z Luzina pociagiem do Leborka, z Leborka autosuem do Slupska - 11. 15 zdyszana wpadam na PAP. Studenci sobie poszli - i slusznie. Powrot: lece bo wiem, ze przyjedzie autobus, ktory zawiezie mnie gdzies i tam sie bede wielokrotnie przesiadac - pomylka - wysiadka tylko w Luzinie przejazd do Wejerowa - w pociagu oprocz tloku panika - nikt za Slupskiem juz nie wie o tych fajnych rzeczach zwiazanych z przesiadkami - zawalona w Slusku jest juz cala 1 klasa - pojawia sie pani konduktor - napita - informuje pasazerow ze wysiadka nastapi - ludzie w krzyk -pani konduktor mowi, ze jak sie komu nie podoba to ona nikogo nie zmusza do jezdzenia pociagiem - okej - Luzino - wysiadka tlok niesamowity - 4 autobusy - jedziemy jak ogorki w beczce - Wejerowo - stoi pusty pociag, w ktorym nie ma swiatla (calym) - jada kobiety z wozkami, z malymi dziecmi, pijani zolnierze im pomagaja - jest beka - ja mam juz wszystkiego dosc - siadam w 1 klasie - stoimy w pociagu ciemnym od 17 do 18.06. Pojawiaja sie konduktorzy. zapalaja swiatla. Ne peronie slychac rozne wyzwiska na Ch przede wszystkim i na K na dworzec wbiegaja z niesamowita iloscia bagazu faceci wracajacy z kontraktu w afryce (baza promowa Szczecin) {nie zdarzyli na autobusy w Luzinie gonili je taksowkami do Wejerowa} - zaplacili za 1 klase, + doplata za bagaz od kilograma. stoja ze mna w korytarzu bo juz nie ma miejsc jeden z nich jedzie do Olsztyna potem po awanturze z caloscia pasazerow konduktor wszystkim wyjasnia, ze on tu tylko pracuje i gdyby mogl to by samoloty zalatwil ale coz - w Slupsku przeciez lotniska nie ma - juz wszyscy leja - jest swiatlo - to wazne pociag rusza, z kopyta rwie jak nie wiem co - zaczynaja sie pochody pijanych do kibelka Jeden pan przede mna sika w spodnie bo jest zajete - kompan mowi do niego - Marian szczysz po spodniach - a on na to - przeciez nie wystawie flinty jak tu panie jada:) dojazd do Gdyni - jestem juz prawie w domu... wysiadajacy zlamali klamke nie da sie drzwi zamknac - przechodze do nastepnego wagonu - odjazd z Gdyni - podchodza do mnie dwaj chlopcy z szopka noworoczna (kartka pocztowa z napisem wesolych swiat oklejona spalonymi zapalkami zeby byla szopka) - ja nie wytrzymuje smieje sie na glos i ich odganiam ich - potem dwaj pijani kolesie (oni juz wczesniej gdzies tu wystepowali - kopali klamke) kopali drzwi zeby pomoc mi sie wydostac z tego pociagu Barei - to bylo lepsze od misia, alternatywy 4 i bruneta wieczorowa pora - ABSURD KOMPLETNIE DOKONANY - Polska w UE. c.d.n. |
|
|
| po co? |
[Nov. 26th, 2004|10:41 pm] |
|
Będę tu spisywać historie związane z moimi podróżami koleją. Aż żal, że wcześniej nie wpadlam na ten pomysl :). Podróże na trasie Gdańsk-Słupsk, Słupsk-Gdańsk kręcą mnie od 3 lat i moje szczęście chcialabym podzielić z tymi, którzy to kiedyś przeczytają, choć mówiąc szczerze, nie liczę na przyjaciół w JJ. |
|
|
| navigation |
| [ |
viewing |
| |
most recent entries |
] |
| |
|
|